Microsoft Defender Advanced Threat Protection (ATP), komercyjna wersja programu antywirusowego Defender, zidentyfikował aktualizację przeglądarki Google Chrome (wersja 88.0.4324.146) wprowadzoną wczoraj jako trojan z tylnym wejściem.

Jak widać na zrzucie ekranu udostępnionym na Świergot autor: Catalin Cimpanu, dziennikarz ds. bezpieczeństwa w ZDNet, Defender ATP for Chrome wykrywa kilka plików, które są częścią aktualizacji Chrome Wersja 88.0.4324.146 jako ogólny trojan z tylnym wejściem i nazwany „PHP / Funvalget.A”.

„Błąd automatyzacji” po stronie Microsoftu

Należy zauważyć, że Microsoft Defender ATP to główne rozwiązanie zabezpieczające dla przedsiębiorstw marki Redmond. Warto zauważyć, że kilku użytkowników Defendera w jego bezpłatnej wersji stwierdziło na swoich kontach na Twitterze, że nie otrzymują tego samego ostrzeżenia o przeglądarce Chrome i możliwości występowania trojanów typu backdoor.

Według ZDnet, Microsoft powiedział kilka godzin po wykryciu tego problemu, a użytkownicy rozmawiali o nim w mediach społecznościowych, że informacje, które Microsoft Defender ATP podaje na temat plików Chrome, są fałszywie dodatnie z powodu „błędu automatyzacji”.

  Sony martwi się o przyszłą integralność Call of Duty na PlayStation

Podejrzenia co do ataków z grudnia 2020 r

Jeśli weźmiemy pod uwagę, że w ostatnim miesiącu grudnia 2020 r. Miały miejsce różne ataki na łańcuch dostaw dużych firm programistycznych i nadal nie jest dobrze znany zakres, jaki mogli mieć, na Twitterze są użytkownicy, którzy obawiali się, że Chrome może być zakażonym.

Microsoft Defender identyfikuje najnowszą aktualizację Chrome jako trojana
Microsoft Defender identyfikuje najnowszą aktualizację Chrome jako trojana

Kiedy mówimy o atakach na łańcuch dostaw, mamy na myśli to, że atakujący narażają bezpieczeństwo strony trzeciej i tym samym udaje im się infiltrować firmy i ogólnie klientów korzystających z ich usług. W grudniu SolarWinds padł ofiarą masowego ataku. Firma była mało znana, ale po problemie z bezpieczeństwem okazało się, że z jej oprogramowania korzysta wiele największych światowych firm. Między innymi Microsoft. Jednak teraz firma, która stworzyła system Windows, twierdzi, że to wszystko pomyłka, a nie prawdziwy problem z bezpieczeństwem.

Należy przypomnieć, że pod koniec 2020 r. Dochodzenie wg Odkryto centrum odpowiedzi Microsoftu że poza obecnością szkodliwego kodu w programach SolarWinds wykryto również próby uzyskania dostępu do jego programów przez hakera. „Odkryliśmy, że do przeglądania kodu źródłowego użyto konta” – powiedziała firma z Redmond. Firma wyjaśniła, że ​​problem ten został rozwiązany i nie miał wpływu na jej klientów.

  HTC Vive Pro jest w stanie przetłumaczyć ruchy ust na VR